Pod wieczór po raz kolejny zrewidowano plebanię, a chwilę potem pod budynek zajechał samochód, z którego wysiadło pięciu mężczyzn. Rozmieszczone wokół wojsko szczelnie pilnowało dostępu. Nie lada zaskoczony takim obrotem sprawy proboszcz wyszkowskiej parafii ksiądz Wiktor Mieczkowski nie miał większego wyboru, musiał czynić honory pana domu, nie mogąc wystawić rachunku „co łaska, ale nie mniej niż…”.
Ближе к вечеру викариатство снова обыскали, и через некоторое время перед зданием остановилась машина, из которой вышли пятеро мужчин. Развернутая вокруг армия плотно охраняла доступ. Приходскому священнику Виктору Мечковскому, весьма удивленному таким поворотом событий, не оставалось ничего другого, как оказать честь хозяину дома, не имея возможности выставить счет "всякой милости, но не менее...".
Towards evening, the vicarage was once again searched, and a short while later a car pulled up in front of the building, from which five men got out. The army deployed around it tightly guarded the access. The parish priest Wiktor Mieczkowski, quite surprised by this turn of events, did not have much choice but to do the honours of the master of the house, not being able to issue a bill "every grace, but no less than...".