GĘBA PEŁNA GWOŹDZI 
Głos Szatana podczas srania

Czwartek, Wrzesień 22, 2022, 18:48

Nikt dokładnie nie wie z którego roku jest ten samochód. Bez watpienia może zahaczać nawet o późne lata siedemdziąte. Patrzac po tablicy rejestracyjnej, a wydawane są od lat alfabetycznie LD 12 34 AA i tak dalej (w 2019 roku było LD 12 34 HB) to tablica tego auta wskazuje, że nikt nie pamięta, kiedy było AAO i gdzie. Wojna była. Najprawdopodobniej tablice zostały wydane przed 1975 rokiem opierając się na worldlicenseplates.com

Zdecyowana większość aut ma tablice LD, ponieważ liczy się port wpłynięcia, którym głównie jest Luanda. Czasem jakieś motorki mają GPL, co znaczy mniej więcej to samo. I raz widziałem HBB 1234, ale to nie mam pojęcia dokąd to przypłynęło, prawdopodobnie Benguela.


I bez wątpienia był to najciekawszy samochód w Angoli, który widziałem i który zapragnąłem mieć, ale kiedy tylko zapragnąłem, właściciel auta, wiekowy mechanik w serwisie Land Rovera, który zobaczycie na zdjęciach, również zamarzył okryć swój dom blachą z płotu i kupić nowszy model, przez co transakcja nie doszła do skutku. Może i dobrze, bo niedługi czas później skończyła mi się robota.

Nic nie potrafię o nim powiedzieć poza tym, że jego wartość polega właśnie na takiej skamielinie na jaką wygląda. Ta opona na masce pęknie jak tylko poczuje na sobie ciężar auta, a tak wygląda jak z polerowanego betonu, kamienia czy wręcz z czarnego diamentu. Wszystko w tym aucie jest naruszone zębem czasu, jednocześnie jest tak prosty, tak genialny w swoim archaiźmie, że żaden upływ czasu mu nie szkodzi. Już planowałem założenie trzeciego zbiornika z paliwem, bo drugi miał pod fotelem kierowcy i już obliczałem, ile mnie wyniesie powrót tym do Polski przez autostradę transsaharyjską. Dużo. Zwłaszcza doczłapanie się do stolicy Nigeru bez samochodu i znalezienie samolotu do Polski. Silnik w nim był ten najprostrzy, chyba 2.2 wolnossący i to bardzo wolno ssący, więc teoretycznie jak się go odpaliło w Luandzie, to można było zgasić w Warszawie.

Nie mniej jednak jest to najpiękniejszy Land Rover Santana jaki widziałem. Ostatnio umknął mi również Land Rover 109 z 1983 roku, więc znacznie młodszy. Ktoś też wiedział co się pojawiło za śmieszną cenę 13.000zł i był szybszy. Skurwysyn. Tymczasem podziwiajcie piękną skamielinę, detale, zachwycajcie się historią zawartą w każdym kawałku auta.


BTW. W Angoli nie ma żadnych youngtimerów ani oldtimerów. Raz mi przemknął jakiś brytyjski samochód z lat sześćdziesiątych i tyle go widziałem. Raz widziałem szkielet Poloneza Trucka. Samochody w Angoli nie rozsypują się dlatego, że są złe drogi, kiepski serwis. Niszczą je ludzie.

LAND ROVER SERVICE ANGOLA

 

 


free website
built with
kopage