Auto jest chińskie, zaś składane w Angoli w niewielkiej montowni po drodze z Patrioty do Zango obwodnicą Via Expresso. Gdzieś ttam trzeba odbić w krzaki i jak znajdzie się asfalt to doprowadzi do fabryki.
Oprócz tego modelu składane są, a przynajmniej były jeszcze dwa. Jeden to coś ala Hyundai Santa Fe, a drugi niby Porsche Cayenne.
Zenza E70 to całkiem porządne auto, całkiem dobrze wykonane, złożone i mało awaryjne. Silnik napędzający przednie koła poprzez pięciobiegową skrzynię biegów w manualu ma około 140KM i daje z dwu litrowego silnika Mitsubishi duże zadowolenie z jazdy. Plusem jest też sporo miejsca dla pasażera i kierowcy z przodu oraz bardzo dużo dla pasażerów z tyłu. Bagażnik zaś jest potężny, myslę znacznie większy niż w Wołdze.
A teraz minusy. Auto jest niskie, więc na drogi w Angoli średnio się nadaje. Po prostu część z nich będzie nieprzejezdna. Drugi minus to związany z pierwszym minusem- spory zwis przedni. Nie ma tygodnia by nie szkorować zderzakiem o ziemię. Trzeci minus: tragiczne podświetlenie zegarów na niebiesko jebliwie i same zegrary jakby ze skutera wyjęte, ale takiego, co sprzedawany był w Tesco 10 lat temu.
Swego czasu jakoś kiepsko się te auta sprzedawały, zatem firma zrobiła promocję i takiego nówka sztuka E70 można było kupić za nie całe 8000 USD. Dziś trzeba dołożyć 2000 USD, aby kupić czteroletnią Zenza E70.


