Grrlllu, Grrlllu świst, świst, rlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlrlr, grrrllluuuuu...świst, świst.... Tak najlepiej można opisać Tatę Xenon, samochód absolutnie rewelacyjny pod każdym względem oprócz audio HiFi w środku, bo jest zupełnie zbędne. Dlatego też nie ma nawet instalacji na radyjko, ale miejsce jest, jakby ktoś się uparł.
Nie ma żadnego sensu montować grającego sprzętu tym bardziej w czasach kiedy pracownicy skompromitowanej Poczty Polskiej zaglądają do aut i wypisują mandaty za niepłacenie abonamentu radiowo telewizyjnego w tym opresyjnym, chorym do bólu faszystowskim Państwie. Podatku od słuchania pięknej melodii silnika nie będzie, póki Suski się zastanawia, czy Jan Paweł Drugi i Elżbieta Druga to rodzina czy jedynie zbieżność nazwisk. A dźwięk silnika brzmi obłędnie. Bulgot silnika 2.2 w dizelku jest nieziemski, zupełnie jakby było tam jakieś V8 zamiast czterech cylindrów w rzędzie, a do tego świst turbiny, która nie pozostawia żadnego słabego miejsca na wykresie, ciągnie jak napalona pisowska kurew, która kutasa od lat studenckich nie widziała i tylko w przerwach jakiś komentarz wrzuci na TT i zbanuje 200 osób. Jakby ta turbina z jakiej lokomotywy była!
Sam silnik jest dość skomplikowany, pełen wrażliwych czujników, dlatego nie wolno go myć samemu, lepiej oddać tym, którzy się na tym znają, bo potem można nie dojść do ładu. Co innego tam obmycie od spodu, bo nawet często trzeba, ale wodą chlustać od góry nie radzę. Olbrzymia moc 140KM daje się odczuć dzięki świetnie zestopniowanej skrzyni biegów, a skubaniutki potrafi zapiszczeć oponami jeszcze na trójce. Ryczy to w przyspieszeniu jak jakiś brontozaur, a zapierdala jak pterodaktyl. Tak, zapierdala, bo ten silnik momentalnie wbija się w obroty i naprawdę trzeba uważać, bo mocno twarde zawieszenie może na podskokach zmienić trajektorię lotu. Jazda 80 kmh na piątym biegu trochę nudzi, a pod pedałem przyspieszenia mamy bogatą gamę przeżyć dochodzacą do prawie 180kmh przy czym w normalnej jeździe spalanie ukochanej przez silnik ropy jest wyjątkowo niewielkie, około 6-7l/100km. Nie poddaje się pod ponad toną na pace, a ciągnąć może obiekty o masie 2ton. Z trzema też da radę, czyli znacznie lepiej niż wspomniana Krystyna.
W środku spartańsko raczej. Ładne zegary. Napędy przełącza się elektrycznie i trzeba uważać, aby jakiś głąb gapcio nie zmienił ich w czasie jazdy, wówczas będzie nie dobrze. Siedzenia są średnio wygodne, ale w takim aucie nie wiadomo jaką charakterystykę siedzeń przyjąć, czy na miękko czy twardo? Miejsca jest wystarczająco, z tyłu trochę mniej. Za tylną kanapą jesy jeszcze miejsce na podstawowe narzędzia. I dalej jest paka, całkiem spora, która aż prosi się o plandekę czy jakieś twarde przykrycie. Plastiki są toporne, a materiał obiciowy słaby i średnio ciekawy. Z przodu elektrycznie podnoszone szyby, a z tyłu też i regulowane lusterka. Poduszka pasażera pracuje w ten ciekawy spsosób, że najpiew wybija szybę, a potem chroni pasażera. Widocznie w koncernie Tata ktoś zamówił omyłkowo 3mln szyb przednich do Xenona i teraz muszą to upchnąć. Dobrze, że poduszka nie wybucha po kopnięciu w koło.
Samochód bardzo twardy również w testach zderzeniowych. Wysokie zawieszenie i wysoko umieszczony silnik sprawia, że po zderzeniu z betonowym krawężnikiem o wysokości 30cm można dalej jechać ale już na flakach i pogiętych felgach, za to z nietkniętym silnikiem i skrzynią biegów. Właściwości lotnicze podczas takiej akrobatyki również są bardzo pozytywne, aczkolwiek lądowanie kończy żywot amortyzatorów.
Do końca nie rozumiem, dlaczego w Europie Tata Xenon nie odniosła adekwatnego do swoich zalet sukcesu. Być może ówczesna cena 70kzł, kiedy to Niva osiagalna była za 50k była za duża. Honker wóczas kosztował około 90k. Może ogólnie Tata jako firma nie jest zbytnio prestiżowa, ani znana z osiągnięć, głównie produkcji i sprzedaży pojazdów na najgorsze warunki drogowe, zupełne bezdroża z całkiem dobrymi wynikami, gdzie wszelkim MAN-om, Mercedesom na sam widok trasy zapala się check engine, a po pięciuminutach jazdy wyskakują wszystkie błędy.
Tata Xenon to prawdziwy Szatan na drodze i w terenie. Coraz bliżej maj 2023, wypadałoby sobie kupić coś na pamiątkę pierwszej komunii świętej, nie sądzicie?







