GĘBA PEŁNA GWOŹDZI 
Głos Szatana podczas srania

Wtorek, Wrzesień 20, 2022, 10:48

Przedstawicielstwo Tata w Luandzie mieści się na jakimś placu w odległej dzielnicy sprzedające co akurat ma i co od pięciu lat stoi na placu. A stały tam niesamowite wynalazki, jak wyprawowa TATA napędzana na dwie osie o kołach jak balony. Zarośnięty autobus, leciwa ciężarówka, która w momecie produkcji już była stara, a kilka lat na słońcu nie zrobiło jej najlepiej. Mikro auta dostawcze, a poza tym traktory i kilka pickupów Telcoline i Xenon. Wszystko w kurzu, bo tego nie da się tak myć codziennie.

 

TataTelcoline miala silnik diesla, trzylitrowy o oszałamiającej mocy 66KM. W samochodzie jedynym elektrycznym wyposażeniem był akumulator, alternator i światła. Żadnego komputera chyba, że lamka powiadamiająca o otwartych drzwiach uznać możemy za komputer. Ale tego chyba też tam nie było. Białe zegary nie dodawały sportowego charakteru. Plastiki deski rozdzielczej były tak twarde i grube, że można było nimi szlifować diamenty. Pięciobiegowa skrzynia pracowała przyzwoicie podobnie jak wszystko w tym aucie o charakterystyce zawieszenia jak w wozie drabiniastym. Trochę trzęsło, to prawda, ale w terenie po prostu przejeżdżał czy przez grzązkie błoto czy pod górę czy z obciążeniem. Nie tylko można było wjechać w trudny teren, ale także z niego wyjechać. Po załadowaniu tony materiału na pace nie czuć było, aby silnik specjalnie się męczył, jedynie hamować trzeba było mocniej i wcześniej. Z wyposażenia należy wymienić: korbotronik i cięgnami ustawiane listerka, zagłówki, pasy bezpieczeństwa, światło przeciwmgłowe z tyłu i... klima!

Najczulszym miejscem Tata Telcoline były klamki, które się łamały. A tak to wsiadało się i jechało słuchając wspaniale klekoczacego silnika i jego gdakania w drodze. Ale jako, że opowiadanie o Tata Telcoline jet śmiertelnie nudne, powinienem opowiedzieć jaką historyjkę, najlepiej ciekawą. Otóż podczas gotowania należy pamiętać, że zimna woda wyciąga smaki, a gorąca zatrzymuje je. Dlatego ziemniaki należy wsadzać dopiero do gotującej się wody, zaś warzywa na zupę i mięso do zimniej i gotować na małym ogniu, aby jak najwięcej oddały smaku zupie. Zaś smażyć cokolwiek nie ma sensu na małym ogniu, tylko na dużym, aby zatrzymać smaki w środku czyli w mięsie, kiełbasie czy pieczarkach.

I to na razie wszystko o Tata Telcoline. Co jakiś czas pokazuje się taki model w Polsce na OLX i kosztuje dość sporo jak na niepopularny model z niewiadomo jaką dostępnością części zamiennych. Wyglądać to to w ogóle nie wygląda, więc komentarze o spasowaniu blach i designie należy pomijać. Osobiście gdybym miał wybierać czy brać Ładę Niwę czy jakiegoś sztrucla Patrola i jeśli w ogóle miałbym potrzebę mieć auto terenowe, bo mieszkałbym na jakimś odludziu w górach to bez wahania brałbym Telcoline, a jeszcze chętniej Xenona, o czym w następnym wpisie. Bo Tata Xenon to sam Szatan, a ja lubie szatany!

18.09.2022

 


free website
built with
kopage