Mahindra Bolero to wyjątkowo odporny na dosłownie wszystko samochód, który pojedzie na najgorszym paliwie, praktycznie nie ma w nic co się zepsuć może, a jak już się rozkraczy to nie ma co zbierać, tylko przekładać części z innej Mahindry i jechać dalej. W terenie spisywał się rewelacyjnie. Zawieszenie jest odpowiednie, podobnie jak rozmiar kół i wysokość opony.
Tak powinien wyglądać i zachowywać się samochód terenowy. O jego zajebistości najlepiej świadczy o niej cena używanych modeli w Europie. Za dziesięcioletni egzemplarz trzeba zapłacić od 8 do 11 tysięcy Euro. Za tyle można kupić dwa odrestaurowane Honkery, no... może póltora.
W odpowiedzialnych rękach kierowcy jest w stanie służyć dekady, ale z uwagi na to, że ten egzemplarz robił na budowie, przetrwał może 5 lat w skrajnie ciężkich warunkach. Zaliczył też zderzenie z człowiekiem, co skończyło się zgonem na miejscu. Zgon samochodu następił później. W ostatnim okresie nie nadawał się nawet do tego, by wyjechać z budowy na drogę publiczną. Mocno doskwierał brak części zamiennych nawet tych kradzionych:)
Silnik diesla 2400 bardzo żwawy, odporny. Doskonale nadaje się na wyprawy po terenie, napęd przedni ma dołączany przy osi, jest reduktor. W środku nie ma mowy o jakimś komforcie, ale klima i elektryczne szyby były, wspomaganie również. Oczekiwanie wygody w takim aucie to nieporozumienie, ale generalnie nie jest źle. Na pakę można załadować spokojnie pół tony. W Angoli sporo jeździło tych aut, część bez świateł tylnych, poobijane z każdej strony były elemenem pejzażu miast.
Mahindra Bolero to przykład samochodu ekologicznego, zupełnie bardziej ekologicznego niż wszystkie Priusy i Tesle razem wzięte. Żywot takiego prostego, dobrze skonstruowanego samochodu to około 30 lat bez większego wysiłku. Karmiony dobrą ropą i olejem silnikowym powinien spokojnie zrobić do remontu około 400.000km, a po nim następne 300.000km. Jeśli już dojdzie do recyklingu- wystarczy wyjąć szyby i fotele, odkręcić kilkoma śrubkami tapicerkę drzwi, deskę rozdzielczą, zdjąć opony i mamy w 100% czysty złom bez zabawy w oddzielanie w różne formy plastiku, gąbek, szkła, folii.
W krajach afrykańskich należy zwracać uwagę przede wszystkim na jakość oleju silnikowego, regularne wymiany co max. 7.000- 10.000km i często sprawdzać czy dół silnika nie jest w skorupie z błota i chłodnica czy jest czysta w miarę, bo jeśli nie, wówczas należy czym prędzej zmyć błoto, również z krzyżaków, przegubów czy też manżet (zakwalifikowane do konkursu na najbrzydsze słowo). A podstawa to wasza obecność podczas serwisu, bo częstą praktyką jest wlewanie jakiegokolwiek oleju, byle był jasny i wymiana części z dobrych na gorsze.






