GĘBA PEŁNA GWOŹDZI 
Głos Szatana podczas srania

Wtorek, Wrzesień 27, 2022, 15:19

Żeby nie było że same paźdzerze są w ofercie dla młodych i napalonych adeptów miłośnictwa yountimerów, dziś przedstawiam samochód, którego generalnie w Ugandzie nie ma- Mazda Bongo.

Egzemplarz ten jest z 1999 roku, czyli równolatek mojej żony i trzyma się równie atrakcyjnie jak ona. Nie wiem jak jest z dostępnością części zamiennych, ale Uganda to nie koniec świata, wystarczy trochę poczekać, a na pewno ktoś przywiezie z Japonii. Gorzej, jeśli wjedzie w tył motorowerkowiec bez hamulców, wówczas trzeba będzie na części też poczekać, bo na licznych złomowiskach niczego do tego auta się nie znajdzie. Ale jeździć można, nikt nikomu dowodu rejestracyjnego nie zabierze. Zwłaszcza, że go się ze sobą nie wozi i istnieje on bardziej wirtualnie. 

Uganda jest krajem Toyot, w której nie przyjęły się tak entuzjastycznie inne marki japońskie poza Mitsubishi, głównie Pajero w rozmaitych wielkościach. Mazdy występują rzadko, podobnie jak Isuzu. Chińskich samochodów nie ma zupełnie. 

Prezentowany egzemplarz sprzedaje się od jakiegoś czasu i jeszcze długo będzie się sprzedawać, bowiem nie ma zapotrzebowania na busiki w idealnym stanie, do których nie ma części. Każdy Ugandyjczyk za równowartość żadanej kwoty przez sprzedającego spokojnie kupi Toyotę HiAce czy Super Customa, do którego części mnóstwo jest wszędzie, łącznie z prowincjonalnymi warsztatami i sklepikami. Jakiś czas temu wisiała kilka miesięcy Toyota Dudu- podobny kilkuosobowy wozik z firaneczkami i nie wiem czy znalazł właściciela. Był też w podobnej cenie- 28.000PLN. Fura jest z silnikiem diesla, pewnie 2.0 i ma przebieg około 90.000km, co może i jest prawdą. 

Taki samochód może kupić obcokrajowiec, który zna się na yangtajmerostwie, nie wozi ludzi zarobkowo, a jedynie powietrze i upaja się jazdą taką furą. Do czasu, aż ktoś w niego nie wjebie się.

Zdecydowanie fajniesze wydają mi się właśnie takie auta o większej funkcjonalności niż typowe fury 4x4 jak Mitsubishi Pajero. W Bongo czy Mistubishi Delica, Toyocie Super Custom również mamy napędy na obie osie, ale zdecydowanie więcej miejsca w środku, jest też możliwość spania czy przewiezienia pralki, lodówki czy czegokolwiek. Minusem jest strefa zgniotu kończąca się na miednicy kierowcy, ale gdzie tytaj takie spektakularne wypadki, gdzie jak nie ma hopów na drodze to są dziury. Chyba, że w wypadku z autobusem dalekobieżnym. 

Właściwości terenowe też nie są najważniejsze, bo jak ktoś już jeździł w terenie terenówką na wypasie jak na przykład Honker 2000 to wie, że zanim wjedzie się w teren, należy dowiedzieć się, gdzie stoi najbliższy traktor, a zanim wjedzie się w błoto, trzeba w nie wejść i zobaczyć jak jest głębokie. To nie blokady i napędy są ważne, ale umiejętności kierowcy, bo co prawda słusznie uważa się, że samochód terenowy wszędzie wjedzie.... To jest najmniej istotne. Ważne jest, czy zewsząd wyjedzie. A po tutejszych bezdrożach zwykła Toyota Mark II z 1988 roku daje radę ze swym napędem wyłącznie na tył i fabrycznie dość wysokim zawieszeniem i krótkim zwisem. Maluchem by przejechał.


free website
built with
kopage