Nawał obowiązków i odpowiedzialność, jaka ciążyła na Dzierżyńskim, nie pozwalały mu na spokojne życie rodzinne. Praktycznie pozostawała tylko wspólna niedziela – tyle, że nawet jeśli Feliks był w domu czy wyjeżdżali na daczę za miasto, zabierał ze sobą materiały do pracy. Mimo tylu obowiązków każdą wolną chwilę poświęcał Jasiowi. Ten wspominał ojca: Wstawał koło dziewiątej, a ja w tym czasie wychodziłem do szkoły, wracał do domu późną nocą. Nawet, gdy zdarzyło mu się zachorować, to i wtedy nie poprzestawał w pracy, przeglądając olbrzymie ilości dokumentów. Tylko w miesiącach letnich widywałem ojca częściej. W niedziele jeździł za miasto, ale i tam przez większą część dnia pracował. Mimo to udawało nam się wyciągnąć go wieczorami na przechadzkę. Wiele razy spacerowaliśmy z nim po Moskwie.
Перегруженность Дзержинского обязанностями и ответственностью не позволяла ему спокойно жить в семье. Практически единственное, что оставалось, это проводить воскресенья вместе - настолько, что даже если Феликс был дома или в отпуске, он брал с собой рабочие материалы. Несмотря на множество обязанностей, каждую свободную минуту он посвящал Джаси. Он вспомнил своего отца: Он вставал около девяти, я в это время шла в школу, а он возвращался домой поздно вечером. Даже когда ему случалось болеть, он не прекращал работу, просматривая огромное количество документов. Только в летние месяцы я чаще видел отца. По воскресеньям он уезжал за город, но даже там он работал большую часть дня. Несмотря на это, нам все равно удавалось выводить его на прогулку по вечерам. Много раз мы гуляли с ним по Москве.
Dzierżyński's overload of duties and responsibilities did not allow him a peaceful family life. Practically the only thing left was to spend Sundays together - so much so that even if Feliks was at home or away on a holiday, he would take his work materials with him. Despite so many responsibilities, he devoted every spare moment to Jasi. He remembered his father: He would get up around nine and I would go to school at that time, and he would come home late at night. Even when he happened to be ill, he would not stop working, going through huge amounts of documents. Only in the summer months did I see my father more often. On Sundays, he would go out of town, but even there, he worked most of the day. Even so, we still managed to take him out for a walk in the evenings. Many times we walked with him around Moscow.