Gorące, pełne napięcia chwile zdarzały się wszędzie, ró wnież w Mickunach, do których przyjechał Roman Pilar, by porozmawiać z matką Heleną. Wraz z towarzyszącymi mu bolszewikami zatrzymał się przed dworkiem. Sam wszedł do środka, a oni zostali na zewnątrz. Matka z utęsknieniem czekała na ukochanego syna, cieszyła się, że go widzi, ale nie wiedziała jeszcze, jakie wieści przynosi. Na twarzy Romana odczytała wielkie napięcie. Syn spojrzał na nią i powiedział: Musicie oddać ziemię chłopom! Na to obecni w domu jego bracia zaprotestowali. Coraz głośniej się przekrzykiwali, już żaden nie słuchał drugiego, emocje sięgały zenitu. Roman starał się tłumaczyć, że i tak ziemia zostanie im odebrana, więc lepiej, żeby to oni sami ją podzielili.