Władimir Dzierżyński: Żelazny Feliks powinien wrócić na Łubiankę
Vladimir Dzerzhinsky
© Alexander Shashkov/TASS
Weterani służb specjalnych i organów ścigania uczczą 11 września 140. rocznicę urodzin Feliksa Dzierżyńskiego, który jest uważany za twórcę służb specjalnych.
Sto lat temu Dzierżyński był jednym z głównych twórców nowego państwa po upadku Imperium Rosyjskiego. Teraz trwa publiczna debata na temat jego tożsamości i przywrócenia mu pomnika na placu Lubyanka, obok budynku rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). 11 września weterani służb specjalnych i organów ścigania uczczą 140. rocznicę urodzin Żelaznego Feliksa. W wywiadzie dla TASS mówił o nim jego krewny Władimir Dzierżyński.
- Władimir Michajłowicz, jaki jest twój stosunek do Dzierżyńskiego? Czy rodzina Dzierżyńskiego jest duża?
- Jestem wnukiem Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego. Linia pokrewieństwa z nim przechodzi przez mojego ojca - Michaiła Jegorowicza Dzierżyńskiego, jest on wnukiem brata Feliksa - Stanisława, który urodził się w 1872 roku.
Czytaj także
Pomnik Dzierżyńskiego w Moskwie. Dossier
Rodzina jest liczna. Genealogię rodziny Dzierżyńskich badam od wielu lat, od 1989 roku, kiedy to odbywałem służbę wojskową w Bykowie, garnizonie na Białorusi. Mam dwa zawody: po pierwsze, jestem lotnikiem marynarki wojennej. Drugim była służba w agencjach, byłem szefem tajnego wydziału. To chyba była krew mojego pradziadka. Nad genealogią pracuję do dziś. Przez ten czas udało nam się odnaleźć wielu członków rodziny. Dużą pomocą w tej pracy okazali się krewni. Mój wnuk, Feliks Dzierżyński, obecnie nieżyjący, profesor Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego, miał osiągnięcia, dzięki którym później znaleźliśmy krewnych za granicą. Oni zresztą też zajmowali się badaniem drzew genealogicznych. W związku z tym rozpoczęliśmy drzewo genealogiczne od 1410 roku i staraliśmy się prześledzić pokolenie po pokoleniu, aby istniało między nimi jakieś połączenie. Wielu krewnych mieszka za granicą - około 20 rodzin, także w Rosji i w krajach WNP - Białoruś, Ukraina.
- Czy zachowało się wiele dokumentów i rzeczy, które należały do Dzierżyńskiego?
- Stwierdziliśmy, że zachowało się wiele dokumentów i zdjęć. Badając swoje drzewo genealogiczne, latem odwiedzam Białoruś, gdzie mamy rodzinny majątek. Nazywa się Dzierżynowo, 80 km od Mińska. W 2004 roku odrestaurowano dwór rodowy. Teraz jest to główne muzeum Dzierżyńskiego na Białorusi. Kiedy ojciec Feliksa i mój pradziadek mieszkali w Dzierżynowie, były to obrzeża ziem polskich. Po 1939 roku ziemie te zostały przekazane Białorusi, więc Białorusini uważają go za Białorusina, a nie Polaka. Kiedy w 1959 roku w Iwieńcu na Mińszczyźnie powstało pierwsze muzeum, jego rodzina przekazała tam wiele rzeczy. Około 600 z nich zawierało dokumenty i rzeczy osobiste Dzierżyńskiego i jego krewnych. Obecnie to muzeum nie istnieje, ponieważ majątek rodzinny jest odrestaurowany i jest uważany za główne muzeum Dzierżyńskiego na Białorusi. Dzierżyński wychował się na osiedlu. Ostatni raz był tam w 1917 roku, kiedy zginął mój pradziadek Stanisław i przyjechał na pogrzeb.
- Jakieś rodzinne opowieści o Dzierżyńskim?
- Mogę opowiedzieć ci dwie historie. W kwietniu 1919 roku, gdy był już przewodniczącym Czeka, wydano dekret Sowchozu o dobrowolnej konfiskacie biżuterii i złota, ponieważ panował wielki głód. A Dzierżyński zabrał klejnoty rodzinne i największe przedmioty w majątku. Były tam ikony i złoto, i te przedmioty oddał. W archiwum rodzinnym znajduje się jego list do starszej siostry Aldony, w którym pisze, że w kraju panuje głód, nie mógłby postąpić inaczej, że prawo jest takie samo dla wszystkich. To charakteryzuje go jako osobę. Inny przykład: na 18 dni przed śmiercią, przemawiając na plenum w 1926 roku, napisał do przewodniczącego Sowietnarkomu Rykowa, Kujbyszewa, że nie podziela polityki tego rządu. I podawał powody tego, z czym się nie zgadzał, a co rujnowało Rosję: samowolę urzędników i nieuzasadnione represje. Pracując z archiwami, znaleźliśmy dokumenty, w których pisał zarówno do Lenina, jak i do Sowchozu swoje protesty, że nie można stosować środków represyjnych, że nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Był przeciwnikiem represji.
- Popierał politykę NEP-u, a nawet był jej inspiratorem?
- Tak. Popierał politykę NEP-u. Ale już wtedy nastąpiło odejście od stanowiska leninowskiego, gdyż wysunięto koncepcję, że główną rzeczą w kraju powinna być klasa robotnicza. I bronił też chłopów. I mówił, że kraj będzie się rozwijał dzięki związkowi klasy robotniczej i chłopstwa i był przeciwny temu, że chłopstwo było spychane na margines.
- Czy biorąc pod uwagę ilość wykonywanych zawodów, miał czas dla swojej rodziny?
- Według wspomnień jego bliskich, zwłaszcza żony Zofii Sigismundovny, mimo napiętego grafiku potrafił znaleźć czas dla rodziny. Dbał o swoich braci i siostry, wysyłał im pieniądze. Pomagał też swoim przyjaciołom i towarzyszom broni. Był surowy, ale sprawiedliwy. Pewnego wieczoru poszedł do swojej siostry Jadwigi, a ona zrobiła naleśniki. Zapytał, skąd wzięła mąkę. Siostra przyznała się, że kupiła go od torbacza, spekulanta. Skończyło się na tym, że wyrzucił talerz naleśników przez okno, był taki szczery i starał się, żeby rodzina się dopasowała i była taka jak on. Bardzo też lubił przyrodę, swoje rodzinne miejsca i pisał w listach, że chętnie objąłby wszystkie łąki, dom i sosny wokół majątku.
- Dzierżyński był uważany w historiografii radzieckiej za niemal drugiego człowieka rewolucji. Czy muzea i organizacje publiczne wykazują dziś zainteresowanie jego osobą?
- Moim zdaniem mamy do czynienia z przypływem pozytywnego zainteresowania. W 2014 roku dekretem prezydenckim przywrócono imię Dzierżyńskiego osobnemu oddziałowi Wojsk Wewnętrznych w Bałasze (obecnie część Rosgwardii). Nazwa ta została nadana jeszcze w 1926 roku. Decyzja o przywróceniu nazwy została podjęta na skutek nalegań kadry, żołnierzy i oficerów, którzy apelowali do Putina. Dwa tygodnie temu byłem na obchodach rocznicy powstania piątego pułku dywizji. I jest tam mały pomnik Dzierżyńskiego, powstaje muzeum. Dywizja pielęgnuje jego imię. Ponadto wiele szkół, ulic nosi imię Dzierżyńskiego. W rocznicę zostanie otwarty pomnik we wsi Kay w obwodzie kirowskim, gdzie odbył pierwsze zesłanie. W Kursku z inicjatywy weteranów MSW i FSB powstaje też pomnik. Myślę, że ma to związek z tym, że po śmierci Lenina był on praktycznie przywódcą kraju. Wszystko było skupione w jego rękach - oprócz Czeka-GPU zajmował się przemysłem, gospodarką narodową, problemem bezdomności, był komisarzem kolei. Nie było praktycznie branży, w której nie byłby zaangażowany. Można było podziwiać jego zdolność do pracy, potrafił wszystko, a odnosił zwycięstwa, walczył za kraj. A negatywne czynniki, które są obecne obecnie - korupcję w różnych sektorach i departamentach - wypalał rozgrzanym do czerwoności żelazem i z nią walczył. Teraz jest świadomość, że musimy patrzeć w górę na Dzierżyńskiego. Myślę, że rosnące zainteresowanie nim jest z tym związane.
- Czyli stosunek społeczeństwa do "Żelaznego Feliksa" się zmienia i zaczynają go postrzegać jako wielowymiarową jednostkę, a nie symbol represji?
- Ludzie mają do niego inny stosunek. Przede wszystkim studiują jego życie, jego działania, jego poglądy. Czytają literaturę. Dzierżyński natomiast zagłębiał się w każde pytanie, mimo że nie ukończył szkoły średniej, podczas gdy wszyscy jego bracia ukończyli uniwersytety - moskiewski, petersburski. Miał naturalny talent, a życie wiele go nauczyło. Jego studia obejmowały więzienia i wygnania. Gdy zajmował się przemysłem, wszystko robił sam i sprawdzał obliczenia. Był z natury życzliwy. I ta życzliwość musiała dodać mu sił. Przemawiając na plenach, zwykł mawiać: nigdy nie kłamię. Zawsze mówię prawdę.
- Jaki jest dziś, Pana zdaniem, stosunek prawdy do fikcji na temat postaci Dzierżyńskiego?
- Dziś więcej jest prawdy niż fikcji. Pokolenie ludzi, którzy dorastali za jego życia, znało go jako odważnego rewolucjonistę, który spędził wiele lat w szponach.
Myślę, że wszystkie fikcje z czasem odejdą w niepamięć. Życie się zmieni, ludzie zrozumieją, że należy brać przykład z takich ludzi jak Dzierżyński. Jego motto, które było skierowane do czekistów, nie urodziło się na próżno. Jest ona do dziś bardzo aktualna dla wszystkich, a szczególnie dla urzędników i organów ścigania: "Czyste ręce, gorące serce i chłodna głowa". Nawiasem mówiąc nie wszystkie dokumenty zostały jeszcze odtajnione. Otwarcie nowych stron z biografii Dzierżyńskiego musi zająć trochę czasu.
- Przede wszystkim jest postrzegany jako twórca krajowych organów ścigania i służb specjalnych. Jaki jest stosunek pracowników służb specjalnych i MSW do Dzierżyńskiego?
- Rozmawiając z oficerami i weteranami widzę tylko szacunek. Wykazuje to zarówno kierownictwo wyższego szczebla, jak i zwykli funkcjonariusze. Wspierają one inicjatywy fundacji i organizacji publicznych. Biorą z niego przykład. Dzierżyński był rzeczywiście bohaterem i patriotą. Instrukcje, które napisał, gdy był prezesem VChK, do dziś są wykorzystywane przez pracowników.
- Sam jesteś żołnierzem. Czy Dzierżyński rzeczywiście był przez jakiś czas ludowym komisarzem obrony?
- Był członkiem Trojki Komitetu Obrony Moskwy w 1919 r. Z jego udziałem w tym czasie w Moskwie tworzono jednostki Armii Czerwonej do ochrony i obrony porządku publicznego. W 1919 r. został mianowany przewodniczącym wydziału specjalnego VChK do spraw kontroli armii. W 1920 r. został mianowany szefem tyłów na froncie południowo-zachodnim na Ukrainie. W tym czasie wspierał armię w każdy możliwy sposób. A tworzenie specjalnych wydziałów odegrało w historii bardzo ważną rolę, szczególnie w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, kiedy to powstał ten sam SMERSH.
- Na wystawach poświęconych historii służb specjalnych mauser Dzierżyńskiego jest często centralnym eksponatem. Czy używał go?
- Miał do tego prawo z tytułu obowiązku. Ale miał też broń nagrodową. Były zamachy na życie Dzierżyńskiego, gdy do jego biura wrzucono granat, potem było jeszcze kilka. Osłaniał się jednak przed bronią, gdyż był człowiekiem otwartym.
- Przełomowym momentem w upadku Związku Radzieckiego było zburzenie pomnika na placu Lubyanka. Co sądzisz o tym wydarzeniu i w ogóle, jak oceniasz wojnę na pomniki?
- Mam negatywne nastawienie. Pomniki stawiane są osobom, które przyczyniły się do rozwoju kraju. A Dzierżyński był praktycznie przywódcą naszego kraju w latach 20. Wniósł nieoceniony wkład. Dlatego wojna o zabytki jest bardzo złym rozwiązaniem. To, co dzieje się teraz w innych krajach - WNP, Polsce, USA, kiedy się z nich szydzi i niszczy - jest złe. Taka jest historia każdego kraju. Są osoby, z których należy być dumnym, natomiast pomniki powinny być pod kontrolą państwa. Nikt nie ma prawa podejść i zburzyć pomnika, zbezcześcić go.
Pomnik Dzierżyńskiego został zburzony bezprawnie. Niektórzy ludzie się obrazili. Został zdjęty przez chuligański tłum i było to działanie nielegalne, był to wandalizm. Ale mogła się powtórzyć historia, gdy w NRD szturmowano budynek służb specjalnych. Gdyby nie pomnik Dzierżyńskiego, mogłoby dojść do rozlewu krwi, bo tłum, głównie młodych ludzi, mógłby rzucić się na budynek KGB. Tak więc nawet w granicie Dzierżyński oberwał. Był to początek upadku ZSRR, a Dzierżyński był pierwszym politycznym ciosem.
Teraz pojawiła się inicjatywa przywrócenia pomnika na placu Lubyanka. A rodzina Dzierżyńskiego popiera tę inicjatywę. Od ponad pięciu lat pracujemy nad przywróceniem samego pomnika, który przez cały ten czas znajdował się w parku Museon, najpierw wyrzucony na bagna. Dzięki wspólnym wysiłkom udało się doprowadzić do odrestaurowania zabytku. Ale niestety, idzie to powoli. Myślę, że to raczej kwestia polityki. Ale powrót pomnika to nie jest znak powrotu do przeszłości, to sygnał dla organów ścigania, że musi być porządek, żeby korupcja została wytępiona. Sam pomnik ma wartość artystyczną. Nie stała w takim miejscu bez powodu, wpisywała się w historyczne spojrzenie na Moskwę. Uważam, że powinien zostać odstawiony tam, gdzie jego miejsce. W społeczeństwie powinno nastąpić pojednanie. Może jedni powinni móc składać kwiaty pod pomnikiem Dzierżyńskiego, a inni pod kamieniem Sołowieckiego.
Należy oceniać po osobowości człowieka i jego wkładzie w rozwój kraju. Dzierżyński stworzył najpotężniejsze służby specjalne w naszym kraju, a pomnik symbolizuje wszystkich czekistów. Ilu z nich było bohaterami ZSRR, ilu walczyło na pierwszej linii frontu! Uważam, że powrót pomnika będzie dobry dla całego kraju.
Nie należy też zapominać o milionach bezdomnych dzieci, którym Dzierżyński pomógł uratować życie i uzyskać ścieżkę życiową. Osobiście wyciągał bezdomne dzieci z gorących kotłów, w których spędzały noc. W tym czasie w kraju było 5 milionów bezdomnych dzieci. Wielu z nich zostało później wojskowymi, naukowcami i artystami. Byli wśród nich Bohaterowie Związku Radzieckiego - Jekaterina Demina i pilot Nikołaj Matwiejew, radziecki genetyk i członek Akademii Nauk ZSRR Nikołaj Dubinin i wielu innych, którzy walczyli w zwiadzie Marines podczas wojny. Dzięki jego organizacji pracy przywrócono prawie 10 tys. km linii kolejowych; osobiście zorganizował dostarczenie w 1919 r. prawie 40 mln ton zboża i 3,5 mln ton mięsa z Syberii do głodujących regionów kraju, zorganizował dostarczenie leków na tereny, gdzie szalał tyfus.
Aleksander Szaszkow przeprowadził wywiad 11.09.2017 roku